Julia Kowalska – wdech / wydech

_MG_5465

Wernisaż:

8 lutego 2019 r., godz. 18:00-21:00

Data rozpoczęcia: 08.02.2019

Data zakończenia: 20.02.2019

Oddychanie farbą

Szybki sukces może namieszać w głowie. Dla artysty punktowane miejsca w rankingach, wystawy zagraniczne i rekordowe sprzedaże aukcyjne są miarą sukcesu. Kiedy tak podoba się określony styl w twórczości, artystę nachodzi pokusa, aby tworzyć w sposób, który znalazł już uznanie w oczach krytyki i kolekcjonerów. Dla autora to bardzo trudny i niebezpieczny moment, który może powstrzymać go w rozwoju. Często tak się dzieje. Na szczęście nie zawsze.

Artysta o wybitnym talencie, który nie waha się ciężko pracować nad swoim językiem sztuki i konkretnymi realizacjami, nie stanie w miejscu. Będzie szukać dalej. To bardzo ważne, szczególnie kiedy jest młody i tak naprawdę ciągle na progu prawdziwej kariery. Jednak ta zasada dotyczy każdego artysty, bez względu na wiek i dorobek.

Piszę ten przydługi wstęp z myślą o malarstwie Julii Kowalskiej, której druga wystawa prezentowana jest w Xanadu. Od pierwszej, przygotowanej ponad rok temu, w życiu i twórczości artystki zmieniło się wiele. Studia na warszawskiej ASP dają jej impuls do poszukiwań nowych tematów i nowej formy wyrazu. Część kolekcjonerów jej malarstwa czuje się zawiedziona. Prace przestały być tylko perfekcyjnym warsztatowo, dekoracyjnym odwzorowaniem rzeczywistości. Ich walorem przestało być realistyczne dopracowanie każdego szczegółu. Owszem, takie kompozycje nadal powstają, ale czuć w nich celowość, jest ich powód nie tylko malarski, ale też intelektualny.

W innych pracach pojawia się ekspresja gestu, bardziej euforyczne wyrażenie siebie i dookreślenie tematu. Są też poszukiwania formalne, praca ze szkicem, wielokrotne nakładanie warstw i zmaganie się z materią malarską. Artystka bez wahania eksperymentuje, szuka, przemalowuje prace i wystawia je na proces zmiany. Jedno pozostało niezmienne. Julię Kowalską najbardziej interesuje człowiek. Teraz jest to człowiek w jego wymiarze biologicznym. Pojawiają się tkanki, narządy i wydaliny. Julia nie byłaby sobą, gdyby w takich fragmentach i „mięsnych tematach” nie odnajdywała piękna. Jej malarstwo podnosi je często do rangi niemal pomnikowej, mimo że nie mówimy o wielkich formatach prac. Artystka swoją twórczością te tkanki nobilituje. Bawi się też kontrastem, tworząc brzydkie tła do pięknych rzeczy, które ze swojej natury są paskudne. Jest więc w jej twórczości także element ironii i pokrętnego humoru. Tę przewrotność bardzo u niej cenię.

Kilka miesięcy temu jeden z kolekcjonerów prac Julii powiedział, że czeka na moment, w którym artystka zacznie tworzyć prace abstrakcyjne. Wiedziałam, że to nastąpi, bo Julia chce zbadać swoją twórczością wszystkie przestrzenie artystyczne, tematy i możliwości formalne. Stało się. Na wystawie zaprezentujemy prace abstrakcyjne artystki. Nie wiem, czy mój rozmówca tak je sobie wyobrażał. Raczej nie, bo abstrakcje Julii Kowalskiej są niemożliwie biologiczne.

„Wdech / Wydech” czyli kwintesencja życia. To tytuł wystawy. Oddychamy, więc żyjemy. Czasami, kiedy dzieje się coś niezwykłego, musimy sobie przypominać, aby oddychać dalej, bo braknie tchu. Dzieje się też tak przy dużym wysiłku. Twierdzimy, że zaparło nam dech w piersiach, bo natrafiliśmy na coś niezwykłego, wyjątkowo zaskakującego albo pięknego. Pracujemy nad oddechem, kiedy medytujemy i kiedy śpiewamy. Prawidłowy oddech jest też kluczowy przy opanowaniu strachu i paniki.

Każde z tych zachowań może być metaforą malarstwa Julii Kowalskiej. Codzienna ciężka praca, nieustanne ćwiczenie, narastający wysiłek. Czasami też panika i strach, że coś idzie nie tak, a potem zapierający dech w piersiach efekt. Codzienna praktyka i momenty olśnienia. Ale też czasami błędne tropy i małe błędy. Malarstwo jak życie – frapujące, skomplikowane, pełne wyzwań, zmienne. To co jest pewne to „wdech / wydech” czyli sztuka będąca kwintesencją życia.

 

Agnieszka Gniotek

 

 

Prace: