Slider

Jak mądrze kupować sztukę on-line?

Przyjemność obcowania ze sztuką na żywo jest nie do przecenienia. Energia obrazu, rozkładające się na nim światło, przestrzenność rzeźby, subtelność rysunku w grafice to kwestie, które dostrzegamy, a często bardziej nawet odczuwamy, w kontakcie osobistym z dziełem sztuki. Prawdziwi miłośnicy powiedzą, że oni odbierają sztukę nie tylko poprzez wzrok, ale też całym ciałem. Tu dochodzi jeszcze otoczenie, w jakim możemy sztukę kontemplować. Wizyta w muzeum to jak wizyta w świątyni. Dla odmiany odwiedziny galerii to często przyjemność rozmowy z marchandem, dyskusja, wymiana poglądów. Sztuka na żywo ma nam bardzo wiele do zaoferowania. Czasy mamy jednak ciekawe, a w ciekawych czasach coraz częściej ze sztuką widzimy się on-line. Jak to robić mądrze, aby nadal kontynuować swoją kolekcjonerską pasję, nabywać ciekawe i odpowiadające nam dzieła do przestrzeni domowej lub firmowej i inwestować z głowa? Wiele osób ma teraz więcej czasu na sztukę. Wiele nie chce przerywać zaangażowania w swoje hobby, ale jednocześnie boi się możliwości popełnienia błędu i nietrafionej inwestycji. Jak tego uniknąć?

Na początek może kwestia oczywista. Internet to niekończąca się kopalnia informacji. Żadne źródło nie dostarcza jej tyle, co zasoby sieciowe. Dzięki internetowi możemy poszerzyć swoją wiedzę o sztuce, więc pierwsza zasada to traktować Internet jako jej źródło. Nie będę opisywać szczegółowo i podawać linków do miejsc, gdzie możemy wzbogacać swoje artystyczne doświadczenie. Jest ich niezliczona ilość. Warto pamiętać, że większość światowych muzeów udostępnia nieodpłatnie ogromne zasoby. Są to reprodukcje i możliwość wirtualnego zwiedzania galerii oraz obszerne materiały edukacyjne: nagrania rozmów z artystami, kuratorami i historykami sztuki, webinary, a nawet kursy wiedzy o sztuce, historii sztuki, architekturze, designie czy rzemiośle artystycznym. Korzystanie z nich wymaga zazwyczaj znajomości języka angielskiego. Polskie muzea jednak coraz aktywniej wpisują się w wirtualny trend edukacyjny i także na ich stronach znajdziemy wiele materiałów audio i wideo. Nie powinniśmy zapominać też o tym, że wiele ciekawych wiadomości uzyskamy ze stron galerii prywatnych. Także będą to reprodukcje, teksty i nagrania spotkań z artystami i kuratorami, ale też wirtualne wernisaże, w których możemy nieodpłatnie uczestniczyć. Jeszcze niedawno mogliśmy tylko pomarzyć o uczestniczeniu w otwarciu wystawy w Nowym Jorku, Londynie czy Hong Kongu. A teraz jest to możliwe „po jednym kliknięciu”. Podobnie możemy uczestniczyć w aukcjach w największych domach aukcyjnych. Co prawda w domyśle powinniśmy być zainteresowani kupnem jakiegoś obiektu, ale przecież nikt nie będzie miał do nas pretensji za samo oglądanie. Warto zobaczyć, jak wyglądają aukcje w Sotheby’s czy Christie’s. To jednak trochę inna skala niż polski rynek sztuki. Wiedzę o sztuce możemy też wzbogacić szukając po odpowiednich tagach w zasobach serwisu YouTube. Znajdziemy tam regularne vlogi prowadzone przez artystów i krytyków. Ta forma nie jest jeszcze popularna w Polsce, ale sądzę, że niedługo się to zmieni. Bardzo dobrym i szybkim narzędziem edukacyjnym jest Instagram. To platforma przeładowana sztuką. Dobra i złą. Przeglądanie dorobku wielu artystów na ich kanałach pozwala nam na wyostrzenie zmysłu oceny i odsiewanie dzieł schematycznych i powtarzalnych, od tych efekciarskich i efektownych oraz od tych ciekawych i oryginalnych. Wizualna masa jest ogromna, a na sicie osądu zostaje niewiele, jednak warto wykonywać to ćwiczenie, głównie po to, aby wiedzieć, że artystów są setki tysięcy, a dobrej sztuki ciągle za mało.  

Jedną kwestią jest poznawanie sztuki przez Internet, a osobną jej kupowanie. Od strony technicznej, na polskim rynku sztuki, rzecz jest prosta. Na każdej aukcji można licytować on-line w czasie rzeczywistym poprzez platformy artinfo.pl i onebid.pl, a w kilku domach aukcyjnych także przy pomocy ich dedykowanych aplikacji. W każdej galerii można też złożyć zamówienie na zakup wybranej pracy poprzez odpowiedni formularz na stronie internetowej, a jeśli takiego brak, to po prostu mailowo. 

Nie w tym jednak problem, jeśli chodzi o obawy o zakupy internetowe, a o fakt, że możemy kupić coś, co na żywo okaże się niezbyt ciekawe. Jak się przed tym uchronić? Przede wszystkim należy kupować w takich galeriach i domach aukcyjnych, które są otwarte na klienta i służą mu pomocą. Co to dla mnie oznacza? Po pierwsze są to instytucje, których oferta jest publikowana w Internecie, jeśli nie w całości to w większości. Publikacja oferty oznacza precyzyjny opis oferowanej pracy, ale także cenę. Czas skończyć z transakcjami zawieranymi w galeriach, które zamiast rzetelnej informacji o cenach publikują gwiazdki. Druga kwestia to wirtualne spacery 3d. To bardzo pomocne narzędzie, pozwalające zobaczyć działo na ścianie w otoczeniu innych prac oraz w galeryjnym oświetleniu, które powie nam wiele o fakturze i stanie zachowania obiektu. Istotną kwestia są też reprodukcje. Należy realizować zakupy w tych galeriach i domach aukcyjnych, które same przygotowują reprodukcje. Tam, gdzie galeria bazuje na reprodukcjach nadesłanych przez artystów i właścicieli obiektów, nie mamy pewności co do rzetelnego oddania na zdjęciu oferowanego dzieła. Właściciele i autorzy prac często w obróbce usuwają drobne niedoskonałości i „podkręcają” kolorystykę, bo prace o wyższym kontraście i bardziej wyrazistych kolorach lepiej „klikają się” w internecie. Jak dowiedzieć się, czy zdjęcia są realizowane przez galerię? Poprosić o dosłanie większej ilości fotografii wybranej pracy, wiszącej na ścianie, pod różnymi kątami. Jeśli spotkamy się z odmową, będzie to dowód, że galeria nie wykonuje sama zdjęć, a zazwyczaj będzie to też dowód na to, że wybrana przez nas praca w ogóle nie jest przechowywana w siedzibie galerii, tylko została w ramach umowy z właścicielem wystawiona na sprzedaż na stronie internetowej tej instytucji. Powinno nas to zaniepokoić i skłonić do odstąpienia od transakcji, bo to oznacza, że marszandzi i eksperci galerii w ogóle nie widzieli obiektu na oczy i nie zweryfikowali opisu ze stanem faktycznym. To też powód, dla którego nie należy kupować prac w galeriach internetowych i bezpośrednio z mediów społecznościowych. W takim przypadku kupujemy kota w przysłowiowym worku i jeśli to, co otrzymamy będzie znacząco odbiegać od pokazanej w internecie reprodukcji i opisu, to nawet nie powinniśmy się dziwić. Sami jesteśmy sobie winni. 

Na koniec warto zmusić się do czytania. Po pierwsze not biograficznych artystów. Dobrze mieć wiedzę na temat tego, jaki faktycznie dorobek ma konkretny twórca. Dobrze też wiedzieć za jakie realnie kwoty sprzedają się jego prace. Da się to sprawdzić zarówno poprzez notowania publikowane na artinfo.pl – jeśli uważamy, że nie stać nas na wykupienie płatnego do nich dostępu, to tym bardziej nie powinno nas być stać na zakup dzieła sztuki – a także na różnych stronach internetowych galerii. Jeśli ceny prac artysty w różnych miejscach drastycznie odbiegają od siebie wysokością kwot, to też jest sygnał, że jego twórczość nie będzie dobrą inwestycją. Nie dba on o stabilny poziom cen, a w przypadku autorów nieżyjących, rynek nie potrafi stabilnie dorobku twórcy wycenić. 

Ostatnia rada dotyczy kontaktu z galerzystami i marchandami. Nie bójmy się rozmowy. To, że rzadziej teraz spotykamy się na żywo, nie oznacza, że nie mamy ze sobą kontaktu. Nie oznacza to też, że dbający o klienta marszand nie poświęci mu czasu. Mamy do dyspozycji nie tylko telefon i mail oraz komunikatory mediów społecznościowych. W zasięgu ręki jest wiele prostych narzędzi do wideokonferencji, w których istnieje możliwość udostępniania i dzielenia ekranu, czyli pokazywania sobie reprodukcji prac czy konkretnych ofert w internacie. Warto korzystać z tych narzędzi, aby dowiedzieć się więcej o twórcach i ich pracach oraz dokonywać trafionych zakupów. Ten, kto na rynku sztuki jest dociekliwy i potrafi wygospodarować trochę czasu, aby się uczyć i czerpać wiedzę od innych, będzie też tym, kto będzie kupować mądrze, świadomie budować kolekcję i czynić trafione inwestycje.

– Agnieszka Gniotek 

 

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jego działania, korzystania z narzędzi analitycznych (Google Analytics), marketingowych (Facebook Custom Audiences), wtyczek społecznościowych (Facebook, LinkedIN, Twitter), systemu komentarzy (Disqus), odtwarzacza wideo (YouTube) oraz odtwarzacza podcastów (SoundCloud). Szczegóły znajdziesz w polityce prywatności. Jeżeli wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies, kliknij w przycisk "Rozumiem i akceptuję". Jeżeli chcesz edytować ustawienia plików cookies, kliknij w przycisk "Ustawienia".